MASKI
Niccolaus Prusiński Pewnie zauważyliście, że wszyscy nakładamy różne maski. Kilka rezerwujemy dla swych dzieci – na przykład maskę rodzica krytycznego, rozumiejącego lub kochającego. Kilka mamy dla księdza (pobożną, świętą itp.), jeszcze inne nakładamy wobec rodziców, szefa, przyjaciół. Zawsze pragniemy robić dobre wrażenie, bo chcemy być lubiani; obawiamy się odtrącenia. Maski są częścią naszych mechanizmów obronnych związanych z mentalnością przetrwania. Jako młody człowiek szukałem swej tożsamości i swego miejsca w świecie. Zmieniałem zachowanie w zależności od widowni. Przebywając z kolegami z drużyny piłkarskiej, byłem głośnym żartownisiem. Dla rodziców byłem dzieckiem zabawnym, lubiącym się uczyć, czasem zbuntowanym. Dla moich starszych braci byłem głupawym lub inteligentnym poszukiwaczem dobrych rad. Dla mojej młodszej siostry – wszystkowiedzącym i mądrym doradcą. Przy dziewczętach odgrywałem silnego, ale delikatnego kochanka. Dla księdza byłem gorliwym poszukiwaczem duchowości. Odgrywałem te role tak wytrwale, że w końcu sam nie wiedziałem, kim jestem. Byłem taki, jakiego mnie chcieli widzieć ci, którzy akurat na mnie patrzyli. Myślałem, że będą mnie aprobować, gdy będę grał daną rolę. Wydaje się, że pierwsze trzydzieści lat poświęcamy budowaniu ego i albo pozostajemy wjego pułapce przez resztę życia, albo stajemy się wolni. Nauka jazdy tychy
